Społeczny Komitet Budowy Obelisku

w Rzeszotarach

 

Naród, który nie szanuje swej przeszłości –

nie zasługuje na szacunek teraźniejszości

I nie ma prawa do przyszłości”

–J. Piłsudski

 

 

Wierzymy, że pamięć o tamtych wydarzeniach i zaangażowaniu naszych przodków jest wyrazem poszanowania naszej tożsamości narodowej

i lokalnej.

 Warto pamiętać: to umacnia patriotyzm, tradycję, lokalne obrzędy, pogłębia integrację społeczną. To również zwraca uwagę na dążenia, dzięki którym możemy żyć w wolnym kraju. Daje możliwość wyciągania wniosków z historii, dzięki czemu uczymy się unikać błędów, tworząc własną rzeczywistość.

Pragniemy, aby te nasze działania kreowały przyjazną przestrzeń do mądrego tworzenia współczesności opartej o pamięć i dziedzictwo.

I choć obelisk wciąż jeszcze budzi emocje, wznosimy go z nadzieją, że przez swoją wymowę stanie się symbolem pojednania i zwycięstwa dobra nad złem – tak jak krzyż na nim wykuty.

 

 I właśnie: PO TO JEST TEN POMNIK!

 

Historia i ludzie

 

65 lat temu w Rzeszotarach miały miejsce bardzo tragiczne, bolesne do dziś, wydarzenia. W nocy z16 na 17 października zostali brutalnie zamordowani w swoich domach: Leon Jania, Paweł Sikora i Józef Burda. Dom rodziny Burdów został doszczętnie spalony. W roku 1946 aktywnie działało w Rzeszotarach koło PSL założone przez Józefa Hachlicę. Liczyło ponad 130 członków. Zamordowani byli jego czołowymi działaczami. W czasie okupacji współpracowali z AK, której dowództwo i regularny pododdział stacjonowały na folwarku w Łyczance. „Lasowi”, bo tak na nich tu mówiono, byli wspierani przez część miejscowej ludności, u której także znaleźli schronienie uciekinierzy po upadku Powstania Warszawskiego.

Po zakończeniu wojny PSL dawało Polakom nadzieję na odsunięcie komunistów od władzy. Rzeszotary stały się areną walki, w której starły się racje i interesy ludowców i komunistów.

PPR miała we wsi swoją grupę działaczy. To za ich sprawą parcelowano majątek Oświęcimskich, który nie powinien podlegać temu procesowi, ponieważ liczył poniżej 50 ha. We dworze osiedlali się nowi lokatorzy. Walka z ludowcami prowadzona była przez ówczesna władzę różnymi metodami. Terror nasilił się wyjątkowo przed czerwcowym referendum w 1946 i styczniowymi wyborami w 1947 roku.

Przed referendum pomordowani nawoływali i agitowali do głosowania „3 razy NIE”.

Byli członkami komisji głosowania ludowego. Krytykowali PPR-owców, mieli „wrogie” nastawienie do „nowej władzy”. We wsi była też prężna jednostka ORMO, która prowadziła już wcześniej ich obserwację. Inwigilowani byli:

 

LEON JANIA – współpracownik AK, członek PPS, członek PSL

w Rzeszotarach,  Komendant OSP Rzeszotary,

 

PAWEŁ SIKORA – współpracownik AK, sołtys wsi i Prezes koła PSL w Rzeszotarach,

 

JÓZEF BURDA – współpracownik AK, więziony w Myślenicach

i Krakowie, więzień KL Gross-Rosen i KL Mittelbau-Dora

w Niemczech, członek koła PSL w Rzeszotarach.

 

Ich pogrzeb odbył się 20 października 1946 roku. Płomienną mowę wygłosił na nim

 

JÓZEF HACHLICA – żołnierz AK, więzień KL Auschwitz, instruktor Wojewódzkiego Komitetu PSL w Krakowie, Prezes koła PSL w Prokocimiu, założyciel ok. 100 kół PSL na Podhalu.

Pochodził z Rzeszotar. W płomiennej mowie na podstolickim cmentarzu sprzeciwiał się bratobójczym mordom. Podkreślał odwagę i niezłomność zamordowanych skrytobójczo rodaków w przeciwstawianiu się komunistycznej rzeczywistości w Polsce. Tym samym przekształcił ceremonię pogrzebową w patriotyczno-polityczną manifestację.

22 października został i on zamordowany, w swoim domu –

w Prokocimiu.

Miejscem ich wiecznego spoczynku jest cmentarz parafialny

w Podstolicach.